Drzewa i ich owoce. Rdz 1, 11-12
Bóg stworzył Niebo, Ziemię i wszystko co z nimi związane dość niepozornie. Nazywał wszystko po kolei czyniąc zieloną trawę zieloną etc. Kiedy jednak przeszedł do drzew, ukrył w nich prawdę, do której miał powrócić za tysiąclecia Syn Boży.
Niech się zazieleni ziemia zieloną trawą, wydającą nasienie i drzewem owocowym, rodzącym według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi!
Drzewa które wydają owoc, wg nasienia i swojego rodzaju. Bóg od początku nie ukrywał, że na ziemi będzie wiele logiki. Od początku przyznał również ze jego twórczość jest na wskroś konsekwentna. Kiedy Bóg tworzył niebo czy ziemię, czy też roślinki czy wody, nie mówił nic o owocach. Nie mówił że z wód dobrych wypłyną wody dobre, a z wód złych wody złe. Wspomniał o DRZEWACH.
Moim zdaniem jest to swoisty Wstęp do tego, co miało się stać w Rajskim Ogrodzie. Czy pomyśleliście o tym kiedyś?
Zwierzęta są mniej i bardziej pożyteczne dla człowieka. Sam człowiek , jako ten pierwszy stworzony przez Boga, poza wolną wolą też nie miał w sobie nic najgorszego :D.
Ale drzewa. Drzewa od początku miały w sobie coś nie tak.
Owoce drzew mogły być różne. Nie powiedział Bóg, że złe, ale również nie że dobre. Po prostu zaznaczył że będą wydawane WEDŁUG ICH RODZAJU.
I tak w Raju odnajdziemy Drzewo Życia, a także Drzewo Poznania dobra i zła. I to one, wg swoich rodzajów zrodziły owoce: owoce życia i owoce poznania. Drzewo samo w sobie nie ma znaczenia jeśli chodzi o jego sens. Jego Owoc zaś ma i sens i logikę, świadczy i o sobie i o samym drzewie…
I widział Bóg że to było dobre.
Jak już wspomniałam, nie widział/nie wspomniał Bóg ze nasienie było dobre, czy że drzewo było dobre. Nasienie było “według rodzaju drzewa owocowego”. To samo to powiązanie nasienia z drzewem i owocem było dobre. To MUSI nieść za sobą dobro, ponieważ niesie poznanie tego jaki rodzaj dane drzewo reprezentuje.
Ludzie mają wolną wolę, a więc nikt nie może zarzucić człowiekowi że jest z natury dobry lub zły. Ale Bóg ominął to podstępem. Dał nam “rodzaje”. (później Jezus będzie porównywał ludzi do drzew, więc mogę zrobić to już teraz). Jestesmy każdy z innego rodzaju. Niby nikt nas nie osądza. Nikt nie powie z góry: dobry lub też zły.
Jednak nie jesteśmy równi. Nie jesteśmy równi “rodzajem”.
Czym są rodzaje?
Rodzaje… Możemy być człowiekiem spokojnym, możemy być człowiekiem nerwowym.
Możemy być leniwi, lub też pracowici.
Możemy być świadomi, lub też nieświadomi.
Inteligentni lub mniej.
Mądrzy lub głupi.
Lepsi i gorsi, czyż nie?
Wydajemy owoce wg swojego rodzaju: mówi się że cechy charakteru mogą być przekazywane w genach.
Czemu więc jesteśmy inni? Drzewo rodzi owoce wg rodzaju do jakiego należy, ale czy każdy owoc wygląda i smakuje tak samo?
Zdarzają się jabłka bardziej i mniej kwaśne, większe i mniejsze, czerwieńsze i niedojrzałe.
Same drzewa zaś mogą być niższe i wyższe, pokrętne lub proste etc.
Oczywiście przenośnia z owocami znaczy coś jeszcze. Nie tylko “jaki ojciec taki syn”. Owoc- to czyn, nie tylko zaś pokolenie. Drzewo- to człowiek.
Człowiek dobry postępuje więc dobrze. No tak. Ale jak to jest- przeciez nie jest to regułą. Każdemu zdarzy się upaść etc. No ale tutaj znów możemy powrócić do różnorodności zrodzonych owoców.
Owoce jako czyny zdążymy jeszcze jednak omówić. Przy interpretowaniu Ewangelii.